Pan TADEUSZ Księga Dziesiąta EMIGRACJA, JACEK

 

 

 

 

Ulewy, pioruny, pozrywane mosty. Dzięki burzy dwór w Soplicowie odcięty jest od świata i wieść o bitwie na razie się nie rozniesie.

 

 

 

W izbie Sędziego ważne toczą się narady;
Bernardyn leżał w łóżku, zmordowany, blady
I skrwawiony, lecz całkiem zdrowy na umyśle;
Daje rozkazy, Sędzia wypełnia je ściśle.
Prosi Podkomorzego, przyzywa Klucznika, 
Każe przywieść Rykowa, potem drzwi zamyka
.(97-102)

Szlachta proponuje Rykowi pieniądze w zamian za milczenie. Ryków nie chce ich przyjąć, ale zezna, że przyszli razem z Płutem w gościnę, pojedli, popili, potańczyli i Płut przypadkiem dał komendę, żeby strzelać. Dodaje, że Płutowi trzeba by zapłacić, bo to chytra sztuczka. Gerwazy na to, że Płut na pewno już z nikim nie będzie gadał. Wszyscy zrozumieli, co Gerwazy ma na myśli.

Po zawarciu układów wyszedł z izby Ryków,
A Robak kazał wezwać szlachtę wojowników, 
Do których Podkomorzy z powagą tak mówi:
Bracia, Bóg dziś naszemu szczęścił orężowi,
Ale muszę Wać Państwu wyznać bez ogródki,
Że z tych nieszczęsnych bojów złe wynikną skutki;
(209-214)

Podkomorzy uznaje, że część uczestników bitwy musi uciekać za Niemen, pozostali całą winę zrzucą na nich.  Szlachta zgadza się – trzeba uciekać, bo car bezwzględnie każe wichrzycieli. Sędzia mówi do Robaka, że Tadeusz kocha Zosię, więc niechby przed wyjazdem poprosił o jej rękę. Jednak Tadeusz uznaje, że nie zasłużył na to szczęście. Gdy powróci z chwałą, wtedy poprosi o rękę Zosi. Dziewczyna słyszy tę rozmowę z głębi alkowy. Biegnie do domowego ołtarzyka i wręcza Tadeuszowi relikwię i święty obrazek, aby go w szczęściu prowadziły. Hrabiego bardzo wzruszył widok pastereczki żegnającej się z wojownikiem. I on wyznał miłość Telimenie. Telimena zaskoczona, przypina mu wstążkę, którą oderwała od swej sukni.

Niech cię ten kolor wiedzie na działa ogniste,
Na kopije błyszczące i deszcze siarczyste,
A kiedy się rozsławisz walecznymi czyny
I gdy nieśmiertelnymi przesłonisz wawrzyny
Skrwawiony szyszak i hełm twój zwycięstwem hardy:
I wtenczas jeszcze oko zwróć do tej kokardy
,
 
(408-413)

Sędzia proponuje Robakowi, aby skrył się w chacie leśnika. Jednak Ksiądz chce rozmawiać najpierw z Gerwazym.

Jam jest Jacek Soplica
Klucznik na to słowo
Pobladnął, pochylił się, i ciała połową
Wygięty naprzód, stanął, zawisł na jednej nodze, 
Jak głaz lecący zatrzymał się w drodze.
Oczy roztwierał, usta szeroko rozszerzał
Grożąc białymi zęby, a wąsy najeżał
(460-65)

Ksiądz tylko prosi o wysłuchanie jego spowiedzi i o wybaczenie. Opowiada o zażyłości z Horeszką, o tym, że Stolnik wiedział o jego miłości do Ewy, ale nie zrywał z nim przyjaźni, bo Jacek i jego przyjaciele byli mu potrzebni do „kresek” na sejmikach.

Gdyby Stolnik wprost powiedział, że Ewa nie dla niego, to Jacek by wyjechał. Ale Jacek był mu potrzebny, bo miał poważanie u szlachty. Gdy postanowił odjechać z pułkiem swojej szlachty i żegnał się ze Stolnikiem, Ewa padła zemdlona. Wtedy Stolnik mu oświadczył, że oddaje rękę córki kasztelanowi witebskiemu. Jacek wstrząśnięty tą nowiną wsiadł na konia i uciekł. Ożenił się z pierwszą napotkaną dziewczyną. Nie kochał jej. Urodził się Tadeusz, a żona z żalu umarła. Jacek zaczął coraz więcej pić. Zbliżały się zaręczyny Ewy, na Zamku odbywały się bale, a Jacek odtrącony patrzył na to z daleka, pełen bólu i nienawiści. Pewnego dnia krążył wokół Zamku, gdy Zamek zaatakowali Moskale. Stolnik ich pokonał.

Złość mnie znowu porwała. – Ten Stolnik zwycięski!
I tak-że mu na świecie wszystko się powodzi?
I z tejże strasznej napaści z tryumfem wychodzi? 
 (741-44)

Ujrzał jak Stolnik wychodzi na ganek z dumną miną zwycięscy. Wtedy Jacek chwycił karabin Moskala i strzelił. Stolnik padł. Gerwazy spostrzegł Jacka i strzelił do niego. Chybił. Ksiądz Robak traci siły, wyciąga do Gerwazego rękę na zgodę. Klucznik się cofa. Rana Jacka jest poważna, gdyż w bitwie została draśnięta stara, źle wyleczona rana. Jacek wie, że umiera. Jego wyznanie jest dramatyczne.

Imię zdrajcy przylgnęło do mnie jako dżuma.
Odwracali ode mnie twarz obywatele,
Uciekali ode mnie dawni przyjaciele,
Kto był lękliwszy, z dala witał się i stronił;
Nawet lada chłop, lada Żyd, choć się pokłonił,
To mię z boku szyperskim przebijał uśmiechem;
(799-804)

Jacek opowiada, jak Moskwa uznała go po zabiciu Stolnika za swojego stronnika, mógł zdobyć majątek i poważanie carskiej władzy. Ale on uciekł z kraju. Tułał się po świecie. Uznał, że zabójcą został przez pychę, dlatego wstąpił do klasztoru, aby tam uczyć się pokory. Przyjął imię Robak, bo czuł się jak robak. Bił się za kraj, został emisariuszem, który przewoził do kraju rozkazy. Teraz ma żal do siebie, że źle wypełnił ostatnią misję, gdyż szlachta za wcześnie podjęła czyn zbrojny.

Gerwazy przerywa Robakowi i wyznaje, że Stolnik umierając przebaczył Jackowi. Ale on, Gerwazy, nie umiał. Arendarz przynosi ważny list do Jacka. Sędzia czyta, że wybuchła wojna, na którą tak czekają Polacy. Jacek umiera dziękując Bogu za tę wiadomość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current day month ye@r *